Księżniczka z zaciekawieniem otworzyła kopertę.
Jej serduszko aż podskoczyło z radości, gdy przeczytała to,
co było w liście napisane.
- Hura! - zawołała - to zaproszenie na mój pierwszy bal wróżek.
Nareszcie spełniło się moje marzenie! Lillifi była bardzo szczęśliwa...
i bardzo śpiąca. Jej oczka same się zamykały, więc zaraz potem usnęła
w swoim płatkowym łóżeczku, śniąc o wielkim balu wróżek.
Następnego ranka Lillifi wybiegła w podskokach do ogrodu.
Była w bardzo dobrym nastroju. Będąc dobrą wróżką, miała mnóstwo
nowych i ciekawych spraw do załatwienia. Zapomniała więc
o zaproszeniu na bal. Pocieszała za to myszkę Klare, która skaleczyła się,
uciekając przed kotem.
Od czasu do czasu Lillifi robiła niespodzianki swoim przyjaciołom.
- Dzisiaj sprawię radość zuczkowi Oskarowi - postanowiła mała
księżniczka i spakowała swoje pudełko z farbami. Gdy Lillifi malowała
Oskarowi duże, kolorowe kropki na plecach, usłyszała nagle dochodzący
z mysiej norki, cichutki głosik...
- Cześć, Lillifi, tutaj jesteś. Wszędzie cię szukałam.
- Ach, to ty Klaro, mogę ci w czymś pomóc? - zapytała Lillifi.
- Lillifi, czyżbyś zapomniała o balu wróżek jutro wieczorem?
- Ojej, bal wróżek! - krzyknęła księżniczka.
- Klaro, ja zupełnie o nim
zapomniałam!
I w co ja mam się ubrać?