Mały pirat, kapitan Sharky, wsunął swój piracki
sztylet za pasek spodni.
- Michałek i ja udajemy
się na ląd! - powiedział do szczura Maksa.
Maks szorował właśnie garnki po
kolacji. Tuż nad nim siedziała
papuga Koko, a obok usadowił
się żółwik Tuptuś, który
spoglądał na
papugę
ukradkiem. Kapitan Sharky
zakotwiczył swój statek
w Zatoce
Skalnej.
Wspólnie ze swoim
przyjacielem Michałkiem
taszczyli na ląd
ogromną
sieć z rybami.
- Dokąd właściwie idziemy? - zapytał Michałek.
-
Do gospodarza, który zawsze daje mi beczkę
wody pitnej w zamian
za ryby
- wyjaśnił mały pirat. -
Niektórzy piraci potrzebują
rumu,
ja natomiast
potrzebuję wody do picia.
Ho, ho! I moja załoga także.
Załoga statku to: szczur,
papuga i żółw - a od niedawna
także Michałek.
Gospodarz przywołał chłopców i ostrzegł ich.
- W gospodzie jest stary Bill.
Podczas gdy gospodarz przyjmował ryby, Michałek zajrzał przez uchylone drzwi.
Przy barze, obok siebie, stali potężni, brodaci mężczyźni - prawdziwi piraci!
- Tutaj, w Zatoce Skalnej,
ten morski potwór czuje się
jak u siebie - powiedział
jeden z nich.
- Owszem, ja też tak myślę,
i przestaję czuć się tu pewnie.
Słyszałem, że jedno
spojrzenie tej bestii
powala z nóg
- mówił drugi.